Witam wszystkich zainteresowanych branżą PV.
Zastanawia mnie to że szanowni Państwo chcą pisać o fotowoltaice w Polsce
ale kategorycznie stwierdzają że jej nie ma. Aby odpowiedzieć na pytanie jest czy nie
należałoby faktycznie zrobić jakieś opracowanie - ale to nie jest takie proste jakby się wydawało:
istnieje kilka zależności które wpływają na brak takiej informacji lub mocno utrudnione jej osiągnięcie:
I - firmy/urzędy które powinny zając się liczeniem - liczą tylko tyle ile im się uda wyrwać kasy z jakiegoś programu UE
więc liczą tylko np po jakimś kluczu sobie tylko wiadomym np bazując na sprzedaży modułów w Polsce w oparciu o telefony do firm które uda im sie znaleźć w internecie co skutkuje tym że trafiają do firm które tak naprawdę maja niska sprzedaż a te co mają jakąś sprzedaż to nie figurują w internecie jako firmy handlujące fotowoltaiką [ilość dziwnych kluczy można mnożyć]
II - osoby prywatne które montują fotowoltaike u siebie "na podwórku" wcale nie maja zamiaru się chwalić ani tym gdzie kupiły moduły [prywatny przywóz do Polski bez dokumentów] ani że w ogóle maja coś co umożliwia im zasilanie "hacjendy" w parku narodowym lub egzystowanie na terenie pozbawionym prądu
III - firmy które handlują fotowoltaika nie chcą się przyznać ile faktycznie sprzedają bo: mogłoby się okazać że przez ostatni rok sprzedały 2 !sic moduły, boją się także konkurencji która czyha na wszelkie informacje które umożliwiły by wejście na rynek firmie która nie ma pojęcia o rynku fotowoltaiki ale ma chrapkę na łatwą kasę.
IV - systemy podłączone do sieci to męka - lepiej się nie męczyć z niewiedzą urzędników z zakładu energetycznego którzy
nie rozróżniają kolektora od modułu fotowoltaicznego i w większości wypadków nie rozumieją po co chcemy przyłączyć jakiś 1kW do sieci energetycznej "przecież to się nie opłaca" - 2 lata szarpania sie z dokumentami - baza nie istnieje [nie spotkałem się z takową w zakładzie energetycznym - osoba odpowiedzialna pokazuje mi 4 palce mówiąc tyle mamy instalacji z energią odnawialną - [PS. miasto ok 100tyś plus teren jakiegoś byłego województwa [jeden wiatrak i 3 mini elektrownie wodne]
V - można iść po dotacjach z urzędu ochrony środowiska - ale ta wiedza jest smutna jak się dowiemy kto tak naprawdę jest dotowany
VI - zostaje rajd po terenie czyli "czesanie" każdego kilometra kwadratowego - ale kto na to sobie może pozwolić
VII -znaki aktywne z fotowoltaiką - można określić jeżdżąc po głównych drogach i liczyć lub udać się do firm drogowych
ale czy powiedzą?
PS.
wykonywałem taki raport na określonym terenie na zlecenie pewnej jednostki,
mimo że jestem w branży fotowoltaiki od 2001 roku, naprawdę się mocno zdziwiłem - na plus - systemów jest dużo - jak na brak dotacji i generalnie złą wolę decydentów.
Dziękuję za wypowiedź!
Mam pytanie - czy byłaby możliwość uzyskania przynajmniej ogólnych informacji zawartych w raporcie - przede wszystkim orientacyjnie w temacie rozmieszczenia instalacji wg. województw i "struktury" fotowoltaiki - tzn. ile procent to instalcje sieciowe, ile drogowe, ile prywatne przydomowe etc.
A propos pkt. V - chętnie bym poznał i upublicznił tą smutną prawdę

Bo z daleka wygląda na to, że oficjalnie najbardziej zieloni są ci, którzy spalają węgiel w tysiącach ton.
EDIT: Zapomniałem że raport dotyczył tylko "okreslonego terenu". Tak czy tak, byłbym wdzięczny nawet i za takie informacje.